|
Wiem, co mam robić. Muszę oddychać. Jutro znowu wzejdzie słońce. Nie wiadomo co przyniesie przypływ...
Bo w Wierze zawsze jest jakaś Nadzieja.
A Niebo nie pozwoli, żebyśmy wyrzekli się swoich serc.
poniedziałek, 16 listopada 2009
sobota, 07 marca 2009
Daj.
Nic nie będzie Ci oszczędzone. Wyda Cię przyjaciel, opuszczą najbliżsi, zaprze się Ciebie ten na którego najbardziej liczyłeś. Zostaniesz oskarżony, skazany. Będziesz wyszydzony, wyśmiany. Na koniec pójdziesz ze swoim krzyżem popychany, potrącany, wzgardzony. Obcy czlowiek pomoże Ci nieść krzyż. Weronika otrze Ci twarz. Napotkane kobiety zapłaczą nad Tobą. Setnik wyzna, że prawdziwie byłeś Synem Bożym. Do Twojego grobu wybiorą się trzy Marie. Ale Cię nie zastaną - bo zmartwychwstaniesz. /Ks. Jan Twardowski/ --------------- Tylko wytrwać daj. Daj wierzyć.
Nic nie będzie Ci oszczędzone. Wyda Cię przyjaciel, opuszczą najbliżsi, zaprze się Ciebie ten na którego najbardziej liczyłeś. Zostaniesz oskarżony, skazany. Będziesz wyszydzony, wyśmiany. Na koniec pójdziesz ze swoim krzyżem popychany, potrącony, wzgardzony. Obcy człowiek pomoże Ci nieść krzyż. Weronika otrze Ci twarz. Napotkane kobiety zapłaczą nad Tobą. Setnik wyzna, że prawdziwie byłeś Synem Bożym.
Do Twojego grobu wybiorą się trzy Marie. Ale Cię nie zastaną - bo zmartwychwstaniesz. /ks. Jan Twardowski/ ----------------------- Sflaczała dziś byłam. On pomógł mi wstać.
czwartek, 19 lutego 2009
Jaaak dzieeci!
Jeszcze się gonimy wokół stołu. Bądź po całym domu. Jeszcze do siebie 'zygamy' dokuczliwie. Raz po raz. Jeszcze wypisujemy na wolnoleżących kartkach na siebie 'ładne' epitety. Jeszcze skarżymy na siebie nawzajem do mamy. Jeszcze czasem tato krzyczy: 'Nooo jaaak dzieeciii! Jaaak dzieecii!' :D A dziś jak za dawnych czasów poszliśmy poszaleć na śniegu. Na górkę. Ja pozjeżdżać na worku, brat na nartach bić rekord skoczni, którą wcześniej usypał i uklepał. Tu szacun dla niego, przeegoość ;) Była też bitwa na śniegu. Bałwana mi się ulepić nie dało, bo śnieg się nie 'kleił'. Ale jutro iglo na pewno na podwórku stanie. ![]() No prawie jak oni ;p ------------------------------------- Miło poczuć się czasem tylko dzieckiem i choć na chwilę zapomnieć o odpowiedzialności dorosłego życia.
niedziela, 01 lutego 2009
Byle do wtorku.
Mówią, że człowiek docenia wartość pewnych 'rzeczy', gdy je straci lub gdy nie może ich mieć. Zawsze kochałam Gesty Eucharystyczne. Po przebudzeniu znak Krzyża. Teraz doceniam i kocham jeszcze bardziej. Bo od tygodnia nie potrafię ich wykonać.
czwartek, 22 stycznia 2009
O deszczu i Deszczu.
Pamiętam jak pewnego dnia byłam przepełniona złością i goryczą. To było popołudnie, kopanie i zbieranie ziemniaków, skończyliśmy. Burza i obfity deszcz. Miałam ochotę wyjść na zewnątrz. Przemoknąć tak, by nie mieć na sobie żadnej suchej nitki. Zmyć z deszczem i łzami, wszystkie te złe emocje, które we mnie siedziały i całą resztę... I wrócić wolna. Spokojna. Wyciszona. Wysuszyć się i czuć się dobrze. Ale nie poszłam. Przestraszyłam się, brakło mi odwagi, przed tym szaleństwem. Na pewno obsypano by mnie słowem 'wariatka'.
Duch Święty. Nazwałam Go dziś Deszczem Łaski. Łaski, która stawia nas samych w prawdzie o sobie. Łaski, która osądza, pozwala przejrzeć. Łaski, która przemienia. I ciągle spływa. Ciągle z darami, o które prosimy, i pewno też z tymi, o jakich nam się nawet nie śniło. Tylko my się chyba trochę tego Deszczu boimy. Bo prawda o sobie boli. Przemiana wymaga trudu i odwagi. Może i szaleństwa. Więc lepiej stać z boku... i tylko patrzeć. Tak sobie myślałam, wracając do siebie.
czwartek, 08 stycznia 2009
Złośnica.
Bo akurat wtedy, kiedy chciałam, to mleka nie miałam do placka. Bo odkurzacz nie ciągnął z zadowalającą mnie siłą. Bo się śmieci z worka z odkurzacza wysypać nie chciały. Bo mi się pantofle zakurzyły podczas opróżniania worka z odkurzacza. Bo ja sprzątam, a brat mi ciągle łazi po sprzątanym. Bo myć podłogę chciałam już, a nie mogłam. Bo mi tata prąd wyłączył, kiedy ja akurat prasować chciałam. Bo się zdecydować nie mogę ciągle, co z jutrem. I po co te nerwy...? No ja nie wiem.
wtorek, 30 grudnia 2008
sobota, 27 grudnia 2008
Bliżej niż blisko.
„Z Aniołem niebo do Niej przyszło a z niebem Bóg - bliżej niż blisko i był strach i była miłość, czyli wiara ta, co dziś każe powtórzyć mi – amen - niech tak się stanie - z Tobą, Maleńki, narodziny z Tobą, Maleńki, zmartwychwstanie..." ---------------- Chciałabym kiedyś, poczuć to, co Józef i Maryja. Tamtej niezwykłej nocy. ---------- Niestety, nie wszyscy byli szczęśliwi w te święta. Nie we wszystkich sercach Pokój gościł. Niestety.
środa, 24 grudnia 2008
Normalna-nienormalna...? Normalna!
Przyznaję się, już nie raz mi się to zdarzało. Już nie raz mówiłam do rzeczy martwych. Nawet rozmawiałam. Ale dziś... wczoraj właściwie około godziny 12.39 mówiłam do fugi. Tak, do tej 'masy' pomiędzy płytkami... O dziwo! Wysłuchała, i poszła na kompromis... Bo w zasadzie to dla jej dobra. Też. ;) |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
KILKA Z MIEJSC GDZIE BYWAM...
KTO NIE SŁUCHA MUZYKI, TRACI NEKTAR ŻYCIA. MUZYKA JEST PANIĄ SERCA, WYMARZONYM KSIĘCIEM.
Muzyka ma w sobie siłę miłości, kto jej słucha staje się z czasem samą miłością.
Muzyka, odrywa od szarości i wprowadza czar do serca.
Muzyka płynie z miłości, z serca, jest piękna jak kwiat i lekka niczym motylek na łące.
POTRZEBNE TO WSZYSTKO, ABY ŻYCIE BYŁO ZNOŚNE.
SŁOWA OD...
ŚLAD PO TOBIE
WARTO POCZYTAĆ
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||